sabato 19 dicembre 2015

Spotkanie wigilijne

W sobotnie popołudnie 19 grudnia odbyło się świąteczne spotkanie w Polskiej Ludotece Rodzinnej. I tym razem nie zawiodły nasze ludotekowe rodziny - ktoś przybył wcześniej, by przygotować salę, rozłożyć i nakryć do stołów, przygotować scenerię do inscenizacji, ktoś przygotowywał i podgrzewał potrawy w kuchni, ktoś przygotowywał dzieci i opowiadział im o polskich świątecznych zwyczajach bożonarodzeniowych  - Pani Babciu! - BARDZO PIĘKNIE DZIĘKUJEMY!).
autor: B. Michalak

Gdy wszystko było już gotowe, wszystkich zebranych gości przywitała prezes stowarzyszenia pani Agata Jankowska. Dzieci przedszkolne i szkolne zaśpiewały przygotowane kolędy, a w tym czasie kilkoro rodziców... przygryzało poznokcie z tremy! Bo oto kilku śmiałków postanowiło przedstawić jasełka przeplatane pięknym polskimi kolędami. Dzieci słuchały z zaciekawieniem i można się domyślać, że były bardzo zadowolone, iż tym razem role odwróciły się.
autor: B. Michalak

autor: A. Kluzek
autor: M. Pstrąg

autor: B. Michalak
autor: A. Kluzek

autor: A. Kluzek
Po zakończonej inscenizacji (były nawet prośby o bis!!!), nadeszła chwila, gdy każdy mógł się przełamać opłatkiem i złożyć sobie życzenia. Dopiero wtedy mogliśmy zasiąść do wspólnego biesiadowania z polskimi potrawami wigilijnymi. Ludotekowe mamy są niezastąpione: barszcz z grzybami, polskie pierogi (uwaga: w wykonaniu włoskiego kucharza!), ryby, sałatki, prawdziwy polski chleb i niezastąpione makowce, pierniki i pierniczki i ciasta wszelakie.
autor: A. Kluzek


Ale nasze dzieci najbardziej czekały na wizytę świętego Mikołaja i upominki. Każde dziecko zostało przepytane, czy było grzeczne, czy słucha rodziców. Od mikołajowych pytań nie ustrzegły się nawet ludotekowe nauczycielki. A wszystko to pośród śmiechu i gwaru naszych dzieci.
autor: A. Kluzek

autor: A. Kluzek

Siłą naszej ludoteki i jej wielkim skarbem jest właśnie ta rodzinność, to bycie razem, wzajemne wspieranie się, żartowanie - ale takie dobre, budujące. Pięknie było zobaczyć całe rodziny, także babcie, dziadków; ktoś przybył z ciocią, ze znajomymi. Niektórzy z nas to Boże Narodzenie będą świętować w Polsce, niektórzy zostaną tutaj - we Włoszech. Wszystkim bez wyjątku - tym, którzy byli dzisiaj z nami, tym, którzy z różnych powodów nie dotarli, nie mogli, byli daleko, wszystkim bardzo serdecznie składamy najlepsze życzenia bożonarodzeniowe.


mercoledì 25 novembre 2015

Warsztaty szkoleniowe c.d. Nadajemy sens naszej pracy!


W dniach 21 i 22 listopada 2015 r. odbyła się druga część warsztatów metodycznych w m. Vicenza oraz m. Campiglia dei Berici. I tym razem zaszczyciły nas swoją obecnością pani prof. zw. dr hab. Jagoda Cieszyńska oraz prof. UP dr hab. Marta Korendo. 

Część pierwsza, która odbyła się w pierwszy weekend października zostawiła pewien niedosyt i wiele niedokończonych kwestii, tym bardziej cieszyliśmy się, że będziemy mogły na nowo dyskutować o specyfice pracy z dziećmi polonijnymi we Włoszech. Brak jednolitej metodyki nauczania języka polskiego dla dzieci i młodzieży, brak często zrozumienia problemów językowych, z jakimi na codzień borykają się nasze dzieci i sposobów, by temu zaradzić, powoduje, że my, nauczyciele polonijni, niekiedy nie jesteśmy pewni, czy obieramy właściwą metodę  nauczania języka polskiego, który dla wielu naszych dzieci jest językiem drugim lub wtórnym. Dlatego też takie praktyczne warsztaty mogą stać się sporą pomocą w naszej polonijnej codzienności nauczycielskiej. Tym razem omówiliśmy między innymi takie tamaty jak: programowanie języka u dzieci dwujęzycznych, neurobiologiczne uwarunkowania dzieci i ich wpływ na naukę języka polskiego, aspekty psychologiczne i pedagogiczne w nauczaniu polonijnym. W ramach wsparcia pedagogicznego w trakcie sobotnich zajęć w naszej szkole polonijnej odbyło się spotkanie z rodzicami, podczas którego pani prof. UP dr hab. Marta Korendo zobrazowała specyfikę problemów językowych dzieci polonijnych.

Warszaty te zostały zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem "Wspólnota Polska" oraz pod patronatem Rady Oświaty Polonijnej we Włoszech.

martedì 24 novembre 2015

Witamy Alessandro i Davide!

Jak doniósł nam nasz dyżurny bocian, kilka dni temu urodzili się Alessandro i David. Ich siostra Caterinka jest bardzo zadowolona.
Szcześliwym rodzicom - Kasi i Carmelo - serdecznie gratulujemy! To dla Was podwójny skarb! Życzymy Wam dużo sił i mało nieprzespanych nocy...

mercoledì 11 novembre 2015

mercoledì 14 ottobre 2015

giovedì 8 ottobre 2015

WARSZTATY METODYCZNE
LABORATORIO METODOLOGICO

Nadajemy sens naszej pracy!

Oto jak w kilku słowach możemy podsumować pierwsze warsztaty metodyczne, które odbyły się w miniony weekend w Campigli dei Berici i w Vicenzy. 

Zaszczyciły nas swoją obecnością pani prof. zw. dr hab. Jagoda Cieszyńska i prof. UP dr hab. Marta Korendo. 



Było nie tylko o tym czego uczyć i jak to robić, ale też po co, o czym chyba tak naprawdę na co dzień nie myślimy. Całe szczęście, że będzie ciąg dalszy, bo nie wyczerpałyśmy żadnego z tematów.

mercoledì 7 ottobre 2015

mercoledì 23 settembre 2015

lunedì 14 settembre 2015

A to Polska właśnie...

Niedziela, 13 września 2015 roku, godzina 5:00.

W kilku domach w Weronie i Vicenzy zapaliło się światło. Tak, dzisiaj wyjazd do Mediolanu na Dzień Polski na wystawie EXPO 2015. Z naszego stowarzyszenia zdecydowało się pojechać na EXPO aż ponad 60 dzielnych osób.

7:00 wyruszamy z Werony, a pół godziny wcześniej z Vicenzy. Jedziemy prosto do Mediolanu, musimy zdążyć na czas. Jeden krótki postój. Jedziemy dalej, humory dopisują. Pogoda nie jest zła, będzie super, mówimy sobie. 


Kilkanaście minut przed 10:00. Stoimy w kolejce do wejścia na teren EXPO. Świetnie, że mamy specjalną kolejkę dla grup Polaków, którzy przyjechali specjalnie na te obchody. Obok ciągną się dłuuuuugaśne kolejki dla pozostałych. Każdy musi przejść specjalną kontrolę w bramkach, organizacja niczym na lotnisku. Zaczyna kropić.



Kilka minut po 10. Zaczynają się obchody. Stoimy w EXPO Media Centrum. Rozpadało się na dobre. Całe szczęście, że tutaj jest zadaszenie. Dookoła kolorowy tłum. Na wielkim telebimie widnieje polska flaga narodowa i napis “Polish National Day”.

Wchodzi orkiestra Wojska Polskiego. Grają utwory wojskowe, a nawet włoskie “Nel blu dipinto del blu” - to ukłon w stronę obecnych Włochów. Niektórzy nucą, a nasze dzieci niebywale zasłuchane.

W końcu czas na hymny: najpierw włoski, w końcu polski. Uroczyste wciągnięcie flagi włoskiej i flagi polskiej. Stoimy na baczność. Zawsze w takim momencie serce się wzrusza. Polski hymn słyszany na włoskiej ziemi ma inną barwę i brzmienie niż ten wielokrotnie słyszany, gdy mieszkało się w Polsce. Ma większe znaczenie. I bardziej wzrusza. I te słowa “z ziemi włoskiej do Polski...”. W życiu Polaków mieszkających we Włoszech jest akurat odwrotnie...









Kilka minut przed 11 – głos zabiera pan Gian Luca Galletti – minister środowiska, gospodarki przestrzennej i morskiej Włoch, a chwilę później wicepremier Polski, minister gospodarki - pan Janusz Piechociński.

Po chwili uroczysta defilada do Polskiego Pawilonu. Kilkaset metrów. A tu porządna ulewa. Wiele osób ratuje się parasolkami, bo zadaszenie nad przejściem Decumano w wielu miejscach przecieka. Trzeba uważać, żeby nie dostać się dosłownie z deszczu pod rynnę.

Docieramy do pawilonu. Jaka szkoda, że tak bardzo pada. Czekamy, ale nie za bardzo można wejść do środka. Dzieci pobiegły do części przeznaczonej dla nich - są już animatorzy: zaczyna się malowanie buziek,  czekają balony, kuglarz i inne atrakcje. Po chwili na scenie pojawia się Marika, wszystkich wita Paolo Costa. Do pawilonu tworzy się ogromna kolejna. Teraz nie da rady wejść. Damy radę później. Każdy się chroni, gdzie tylko może. Deszcz nie ustaje.






W końcu udaje się wejść. Najpierw piękny romantyczny ogród. Potem minimalistyczna sala z pięknym białym fortepianem. Tłumy. W dalszej sali jeszcze większe tłumy. Została otwarta wystawa polskiego Instytutu Wzornictwa Przemysłowego “Stół polski”. Dzieci ze zdziwieniem podziwiają kolejkę z czekolady. Ich mina zdają się mówić: “Jaka szkoda, że można na nią tylko patrzeć... pachnie tak miło, że aż ślinka leci”. Pokusa jest ogromna. Ale panie hostess pilnują, by nikt nie dotykał. To istne czekoladowe dzieło sztuki!








Do sali kinowej kolejne tłumy. Czekamy. W końcu udaje się zobaczyć film o historii Polski w 3D. Piękny i bardzo pochłaniający uwagę, chociaż chyba dla niektórych trudny w zrozumieniu. Jedno z dzieci obok prosi mamę o wytłumaczenie, dlaczego ciągle były wojny, dlaczego musiano walczyć. Taka to jest skomplikowana ta polska historia. Warto by było obejrzeć go jeszcze raz. Zatrzymać niektóre kadry, lepiej wyjaśnić o co chodzi. Może jeszcze kiedyś...

Atrakcji jest sporo dla wszystkich, chciałoby się zatrzymać w polskiej restauracji, zjeść śledzia, skosztować naleśników czy pierogów, ale dzieci ciągną do animatorów, do kuglowania, do muzyki. Jak miło, że można skosztować i rozgrzać się grochówką, przypomnieć sobie, jak smakuje i pachnie polski chleb. Wieczorem będą jeszcze pierogi, mówi mi ktoś szeptem...

Konkursy, nagrody, szopenowska muzyka w pawilonie, coś bardziej współczesnego na scenie w ogrodzie przed pawilonem. Niesamowici animatorzy dla dzieci, którym nie schodził z ust uśmiech, cierpliwi nawet w niesprzyjających warunkach pogodowych.

W końcu przestało padać, było już po 13-ej. Wytrzyma do wieczora? Pytało wielu. Nasza grupa się rozpierzchła. Ale od czasu do czasu każdy wracał do Polskiego Pawilonu, by pokazać dzieciom jakąś cząstkę Polski. By zrozumiały, że Polska może być fajna, uśmiechnięta, romantyczna, atrakcyjna. Że można być dumny i szczęśliwym, że ma się polskie pochodzenie, że warto mówić po polsku, by z dumą odpowiadać po polsku na pytania polskich animatorów czy innych osób obecnych w pawilonie z Polski. I że warto chodzić do szkoły polonijnej.







Było widać Polskę w innych pawilonach, miło było spotkać grupki dzieci i dorosłych z wymalowanymi buziami w polskie flagi czy serca. Miło było usłyszeć na koniec, że to był dobry pomysł, by tu przyjechać, akurat dzisiaj w Dzień Polski. Pomimo zmęczenia i trudu było warto. Taka okazja już się nie powtórzy.

Godzina 19. Zbiórka przed wyjściem z Expo. Odliczanie, sprawdzanie, czy wszyscy są. Ktoś już wrócił wcześniej samochodem, bo dzieci zmęczone podróżą i całym wyczerpującym dniem. Widać zadowolone buzie. Słychać różne opowieści. Liczymy 1, 2, 3.... 52, 53, 54. Tak wszycy są obecni. Robimy ostatnie grupowe zdjęcie. I wychodzimy z terenu EXPO.

Powoli zapada zmierzch. Kiedy w końcu udaje nam się dotrzeć do autokaru, oddychamy z ulgą. Udało się. Niektórzy zasypiają, inni opowiadają, wymieniają się spostrzeżeniami. W domach będziemy dopiero około 23. 




To był naprawdę długi dzień. Było trochę deszczowo na początku, ale przecież serdecznie. Było wiele uśmiechów. Było rozradowane buźki naszych dzieci. Było rodzinnie. Było po polsku. I o to chodziło, by dobrze się czuć z tą naszą polskością. Bo Polska, to nie tylko miejsce na ziemi. Przecież Polska gości w naszych sercach, bezwględu na to gdziekolwiek jesteśmy i mieszkamy.

Z całego serca dziękujemy:

Panu Jerzemu Adamczykowi - Konsulowi Generalnemu Rzeczypospolitej Polskiej w Mediolanie za wsparcie naszego projektu "A to Polska właśnie..."
Pani Małgorzacie Stachnie-Creminino za cierpliwość i pomoc w realizacji tego przedsięwzięcia. Serdecznie dziękujemy za wyrozumiałość.
Pani Teresie O'Neill, koordynatorce ds. Operacyjnych, personalnych i finansowych z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości - organizator udziału Polski w Wystawie Światowej EXPO 2015 w Mediolanie za wszelaką pomoc. Wszytkim hostessom i personelowi Polskiego Pawilonu na Expo za pomoc, życzliwość i uśmiech.

Projekt “A to Polska właśnie został zrealizowany przy współpracy z Konsulatem Generalnym RP w Mediolanie i współfinansowany z funduszy polonijnych Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.             

Progetto "A to Polska wlasnie“ (Questa è la Polonia) è stato realizzato in collaborazione con il Consolato Generale della Repubblica di Polonia in Milano e parzialmente finanziato dai fondi per le Comunità Polacche del Ministero degli Affari Esteri della Repubblica di Polonia.